Charlotte Rouge o inspiracjach, pracy marzeń i polskim rynku mody

Charlotte Rouge to polska marka odzieżowa działająca na całym świecie od 2011 roku. Projektantką i założycielką jest Natalia Kontraktewicz - fotograf, właścicielka agencji modelek WonderModels, blogerka.

Roz­ma­wia: Yani­na Tra­pach­ka & Mag­da Piwec­ka
Zdję­cia: Anna Zofia Powier­ża

Natalia Kontraktewicz

Zaczy­nam swój dzień od: wygła­ska­nia kota Mustan­ga, któ­ry mnie budzi kła­dąc się na mnie i mru­cząc.

Pierw­sze, co robię od same­go rana to: włą­czam kom­pu­ter.

Uży­wam taki­ch kosme­ty­ków, jak: kre­my do twa­rzy dr Ire­ny Eris, serum Vis­sio­na­ire Lan­co­me, eko­lo­gicz­ny żel pod prysz­nic i szam­pon.

Śnia­da­nie: od nie­daw­na robię sama. Dotych­czas szy­ko­wał je mój mąż, ale odkąd inte­re­su­ję się die­tą bez­glu­te­no­wą pró­bu­ję swo­ich sił w kuch­ni.

Czas jaki mija od prze­bu­dze­nia się do wyj­ścia z domu: to cza­sem kil­ka dni! Tak się skła­da, że mój dom to rów­nież miej­sce pra­cy i potra­fię prze­sie­dzieć kil­ka dni przed kom­pu­te­rem.

Do pra­cy zazwy­czaj zakła­dam: czar­ne ubra­nia, dzię­ki któ­rym nie zwra­cam na sie­bie uwa­gi (pod­czas sesji zdję­cio­wy­ch).

Lubię swoje życie dlatego,  że to co robię jest bardziej przyjemnością niż przymusem.

Kro­pla per­fum: SHE WOOD Dsquared2 … i jestem goto­wa do wyj­ścia.

By napić się kawy wybie­ram: kawiar­nię, w któ­rej poda­ją sma­ko­we lat­te.

Uwiel­biam oso­by, któ­re: uśmie­cha­ją się do obcy­ch.

Inspi­ra­cji szu­kam: w ludzia­ch.

Na spo­tka­nia z ludź­mi uma­wiam się: w moim pięk­nym, nowym biu­rze.

Natalia Kontraktewicz
Czy­tam książki/magazyny: bar­dzo rzad­ko. Liczę, że kie­dyś nad­ro­bię zale­gło­ści w lite­ra­tu­rze, któ­re są ooooogrom­ne! Wstyd mi za to!

Obiad: to trud­ne zada­nie do zre­ali­zo­wa­nia, gdy ma się tak wie­le do zro­bie­nia! Sta­ra­my się z mężem jeść zdro­wo, ale nie­ste­ty gdy jeste­śmy w podró­ży, czy w pośpie­chu koń­czy­my w McDo­nald­sie…

Mój tele­fon dzwo­ni: bar­dzo czę­sto i wybi­ja mnie z ryt­mu, gdy sku­piam się na obrób­ce zdjęć.

Słucham muzyki… od rana do nocy. Bez muzyki nic nie ma sensu.

Jestem naj­bar­dziej dum­na z: moich wycho­wan­ków, foto­gra­fów któ­rzy pra­cu­ją pod szyl­dem mojej mar­ki.

Nie wytrzy­mam jed­ne­go dnia bez: sło­dy­czy w moich usta­ch.

Pierw­szą rze­cz, któ­ra zapro­jek­to­wa­łam: jako ‘Char­lot­te Rouge’ była prze­pięk­na sukien­ka w paste­lo­wy­ch kolo­ra­ch i kwie­ci­sty­ch pago­na­ch na sesję dla Harper’s Baza­ar.

Fashion­Phi­lo­so­phy Fashion Week Poland to dla mnie: naj­waż­niej­sza impre­za modo­wa w Pol­sce, któ­ra ma poten­cjał sta­nia się rów­nież waż­na na are­nie mię­dzy­na­ro­do­wej. Orga­ni­za­to­rzy muszą jed­nak być przy­go­to­wa­ni na wiel­ką meta­mor­fo­zę…

Swój wol­ny czas naj­chęt­niej spę­dzam: z przy­ja­ciół­mi, jedząc pysz­ne dania, oglą­da­jąc fil­my, roz­ma­wia­jąc.

Uwielbiam klientów, którzy wiedzą, czego chcą ale jednocześnie potrafią zaufać artyście.

Moja pra­ca: jest dla mnie speł­nie­niem marzeń.

Wspo­mnie­nie, któ­re pozo­sta­ło na zawsze w pamię­ci: to sil­ne emo­cje i łzy wzru­sze­nia na zakoń­cze­nie moje­go poka­zu pod­czas Fashion Week Poland.

Aktor­ka, któ­rą podzi­wiam: to Ange­li­na Jolie.

Na kola­cję wybie­ram się do: zwy­kle innej knaj­py dla­te­go że… mam potrze­bę pozna­wa­nia wszyst­kie­go co mi obce.

Nie lubię kie­dy: muszę od kogoś zale­żeć – zwy­kle koń­czy się to zawo­dem.

Pol­ski rynek mody: roz­wi­ja się w zastra­sza­ją­cym tem­pie. Klien­ci mogą nie być przy­go­to­wa­ni na tak dużą ilo­ść nowy­ch marek i skoń­czy się to upad­kiem wie­lu mło­dy­ch firm.

Ulu­bio­ny blog: to Orac­le Fox by Aman­da Shad­for­th.

Uwiel­biam zaku­py w: cza­sie gdy wszy­scy inni pra­cu­ją. Wte­dy mam cały sklep dla sie­bie.

Natalia Kontraktewicz

Podró­żu­ję: naj­czę­ściej jak się da. W tym roku byłam we Fran­cji, na Sri Lan­ce, Male­di­wa­ch i w Nowym Jor­ku. Zwie­dzi­łam też spo­rą czę­ść połu­dnio­wej Pol­ski. Moż­li­we, że na tym się nie skoń­czy!

Mam dużo zna­jo­my­ch: z któ­ry­mi nie utrzy­mu­ję kon­tak­tu. Przy­kro mi z tego powo­du, ale nie­ste­ty czas doko­nu­je selek­cji w naszy­ch zna­jo­mo­ścia­ch…

Impre­zo­we cen­trum mia­sta, to: Wisła! Wszyst­ki­ch cią­gnie do wody!

Naj­bar­dziej lubię: ubie­rać się cała na czar­no, bo wte­dy czu­ję ogrom­ny kom­fort i pew­no­ść sie­bie.

Mój cha­rak­ter: jest bar­dzo trud­ny.

Ulu­bio­ny pro­jek­tant to: Ellie Saab.

Must-have na jesien-zimę 2014: to kapelusz, grube, ciepłe skarpety i oczywiście stylowy duży płaszcz.

Z mody nigdy nie wyj­dzie: czerń.

Na koniec roku: mam zamiar śmi­gać na snow­bo­ar­dzie, świę­tu­jąc suk­ce­sy i eks­cy­tu­ją­ce 12 mie­się­cy za mną.

Suk­ces dla mnie to: bycie szczę­śli­wym w swy­ch osią­gnię­cia­ch i poraż­ka­ch.

Za 11 lat będę: pew­nie mamą, ale kto wie?

Kła­dę się spać o: póź­nej godzi­nie.

Natalia Kontraktewicz

Co naj­bar­dziej zain­spi­ro­wa­ło Cię w posta­ci Char­lot­te z fil­mu „Mię­dzy sło­wa­mi”, że posta­no­wi­łaś od jej imie­nia po czę­ści nazwać swo­ją fir­mę?
Uro­da i po pro­stu urok. Char­lot­te jest posta­cią o pięk­nej oso­bo­wo­ści. Gdy­by ist­nia­ła napraw­dę mogły­by­śmy być nie­roz­łącz­ne.

Jaki był Twój pierw­szy pro­jekt? Przed zało­że­niem fir­my szy­łaś dla sie­bie ubra­nia, czy zaczę­łaś się inte­re­so­wać kra­wiec­twem dopie­ro od nie­daw­na?
Moje pierw­sze pro­jek­ty powsta­wa­ły gdy byłam jesz­cze w przed­szko­lu. Dosta­łam od rodzi­ców zabaw­kę ‘Rewia Mody’ i to poru­szy­ło moją wyobraź­nią. Wymy­śli­łam, że moja mar­ka nazy­wać się będzie ‘Pawie Oko’. Sukien­ki, któ­re ryso­wa­łam były bar­dzo odważ­ne – mia­ły spo­re wycię­cia i dekol­ty! Szy­łam z mamą ubran­ka dla lalek, potem sama prze­ra­bia­łam ciu­chy z second han­du.

Jak uda­ło Ci się poka­zać swo­je ubra­nia w cze­skim Harper’s Baza­ar, będąc jesz­cze stu­dent­ką MSKP’u?
Zna­jo­ma sty­list­ka popro­si­ła mnie o zapro­jek­to­wa­nie ubrań na kon­kret­ny temat dla tego maga­zy­nu. Sesja w efek­cie nie poja­wi­ła się w Harper’s Baza­ar, ale to doświad­cze­nie sta­now­czo popchnę­ło mnie w stro­nę mody.

No wła­śnie, co było pierw­sze marze­nie o zało­że­niu wła­snej mar­ki i w kon­se­kwen­cji MSKP’u czy odwrot­nie?
Stu­diu­jąc foto­gra­fię w War­szaw­skiej Szko­le Fil­mo­wej poczu­łam, że muszę kon­ty­nu­ować naukę w innej dzie­dzi­nie. Pro­wa­dzi­łam już blo­ga ‘sza­fiar­skie­go’, zawsze lubi­łam sty­li­zo­wać, prze­ra­biać ubra­nia, mia­łam też doświad­cze­nie w pro­wa­dze­niu skle­pu inter­ne­to­we­go z ciu­cha­mi vin­ta­ge. Uzna­łam, że pro­jek­to­wa­nie może być wła­śnie tym, cze­go potrze­bu­ję w życiu.

Bez wyzwań tworzenie nie ma sensu.

Czy otwar­cie w Pol­sce mar­ki odzie­żo­wej jest nadal trud­ne dla mło­dy­ch osób?
Oczy­wi­ście i pew­nie nigdy nie będzie łatwe. Mło­dzi myślą, że to jest buł­ka w masłem, cudow­ne zaję­cie gdzie się rysu­je, zle­ca szy­cie i potem zbie­ra pie­nią­dze od klien­tów, a tak napraw­dę to też cięż­ka pra­ca, blo­ka­dy, pro­ble­my finan­so­we (jeśli ma się spon­so­ra to moż­na ten punk skre­ślić), poraż­ki, nie­uda­ne pro­jek­ty…

Patrząc na Two­je kolek­cje moż­na powie­dzieć, że skraj­ne łącze­nie mate­ria­łów, to motyw roz­po­znaw­czy mar­ki?
Tak, zawsze bio­rę się za to co wyda­je się nie­moż­li­we. Bez wyzwań two­rze­nie nie ma sen­su.

Two­ja mar­ka jest bar­dzo popu­lar­na za gra­ni­cą.… z cze­go to wyni­ka, że uda­ło Ci się prze­bić na rynek w tak krót­kim cza­sie?
W żaden spo­sób nie zamy­ka­łam się na zagra­ni­cę, wrę­cz odci­na­łam się od Pol­ski. Byłam świa­do­ma, że Polki nie są goto­we na taką modę, na takie ceny i taką for­mę (szy­cie na wymiar). Mój blog i sklep inter­ne­to­wy Char­lot­te były pro­wa­dzo­ne przez dłu­gi czas tyl­ko w języ­ku angiel­skim. Mia­łam mnó­stwo zamó­wień ze Sta­nów, Japo­nii, Fran­cji, Rosji… Wkrót­ce role się odwró­ci­ły – kie­dy zaczę­łam two­rzyć bie­li­znę to Pol­ska przy­ję­ła ją cie­plej i teraz sprze­da­ję znacz­nie wię­cej w naszym kra­ju.

Czy pro­jek­tu­jąc myśli­sz o tym czy dane ubra­nie będzie sprze­da­żo­we? Czy pro­jek­tu­je­sz dokład­nie tak, jak to widzi­sz?
Myślę o każ­dym aspek­cie, jed­nak efekt koń­co­wy – nawet jeśli naj­bar­dziej zwa­rio­wa­ny – jest wg moje­go zamy­słu. Jeśli wie­rzę, że kobie­ta będzie wyglą­dać pięk­nie bez sta­ni­ka w prze­zro­czy­stej bluz­ce to tak to wykreu­ję.

Natalia Kontraktewicz, Charlotte Rouge

Gdzie szu­ka­sz mate­ria­łów na kolek­cje?
Z tym mam spo­ry pro­blem. Chcia­ła­bym szu­kać ich za gra­ni­cą, np. na tar­ga­ch we Wło­sze­ch, ale two­rzę za małe nakła­dy, by inwe­sto­wać w taką podróż. Dla­te­go szu­kam dostaw­ców, któ­rzy ofe­ru­ją tka­ni­ny stwo­rzo­ne w myśli ‘fair tra­de’ i w nie­wiel­ki­ch ilo­ścia­ch.

Czy pla­nu­je­sz jesz­cze poka­zać kie­dyś kolek­cje pod­czas Fashion Week’a w Łodzi?
Nie mam jesz­cze pla­nów, ale nie skre­ślam tego wyda­rze­nia z listy. Mam z kolei marze­nie, by poka­zać moje pro­jek­ty na Fashion Weeka­ch w inny­ch kra­ja­ch.

Czę­sto mówi­sz, że rzad­ko kie­dy znaj­du­je­sz inspi­ra­cje na war­szaw­ski­ch uli­ca­ch, myśli­sz, że za kil­ka lat będzie­sz w sta­nie już zna­leźć ich znacz­nie wię­cej?
Dzię­ki roz­wo­jo­wi mody pol­skiej i wzro­sto­wi świa­do­mo­ści kon­su­men­tów o jej ist­nie­niu na pew­no popra­wi się wygląd naszy­ch ulic. Ale do Pary­ża czy Medio­la­nu będzie nam wciąż dale­ko.

Więk­szo­ść ubrań szy­je­sz na mia­rę i to na odle­gło­ść. To chy­ba dość ryzy­kow­ne?
Popra­wię, że ‘szy­łam’, bo aktu­al­nie ta usłu­ga nie jest dostęp­na. Ale tak, zga­dzam się. Pod­ję­łam się tego ryzy­ka, bo a) było bar­dzo mało taki­ch firm, a nie lubię robić tego co inni b) to świet­ny pomy­sł na zmi­ni­ma­li­zo­wa­nie kosz­tów inwe­sty­cyj­ny­ch, c) wie­dzia­łam, że to uszczę­śli­wi kobie­ty.

A pol­ska blo­gos­fe­ra, jest Ci bli­ska este­tycz­nie, czy jed­nak zagra­nicz­na?
Zde­cy­do­wa­nie zagra­nicz­na jest mi bliż­sza. Jest kil­ka pol­ski­ch smacz­ków, któ­re podzi­wiam, ale to wciąż nie to samo.

Czy czu­je­sz, że nale­ży­sz do obec­ne­go, coraz szer­sze­go gro­na „mło­dy­ch pro­jek­tan­tów”?
Mam pro­blem z przy­na­leż­no­ścią do jakiej­kol­wiek gru­py. Jestem sil­nie skon­cen­tro­wa­ną indy­wi­du­alist­ką i mam syn­drom przy­wód­cy. Wolę zatem myśleć za sie­bie, dzia­łać za sie­bie i liczyć na sie­bie. Jeśli jed­nak musi­my mnie zaszu­flad­ko­wać to tak, potwier­dzam – mogę nale­żeć do tej gru­py.

Jako obec­nie wyglą­da Two­ja współ­pra­ca z blo­giem „I don’t want reali­sm I want magic”?
Mogę powie­dzieć, że jest żywa! Wię­cej jed­nak zdra­dzić nie mogę.

Cze­go nadal bra­ku­je na pol­skim ryn­ku mody?
Natu­ral­nej, życz­li­wej pro­mo­cji ze stro­ny mediów czy blo­ge­rów. Jeśli chce­my dotrzeć do więk­szej licz­by osób, mass media muszą zacząć wspie­rać mło­dy­ch, nie­za­leż­ny­ch pro­jek­tan­tów. Nie stać nas na rekla­my po 50 tysię­cy jed­na, ani na fir­my PR’owe. Może­my oczy­wi­ście wysy­łać nasze ubra­nia do zna­ny­ch blo­ge­rów, mode­lek, cele­bry­tów, ale to już było, lista jest krót­ka i wkrót­ce zawie­je ten temat nudą. Gdy­by nato­mia­st blo­ge­rzy nie tra­ci­li cza­su na wysy­ła­nie maili do marek z proś­bą o ‘współ­pra­cę w zamian za spre­zen­to­wa­nie pro­duk­tu’ i napi­sa­li porząd­ny arty­kuł o danej mar­ce, a np. pro­gram taki jak Duma Przed­się­bior­cy Idea Ban­ku stał­by się regu­lar­ną akcją mie­li­by­śmy więk­sze szan­se na zaist­nie­nie w świa­do­mo­ści sza­ry­ch miesz­kań­ców blo­ko­wi­sk, któ­rzy roz­wa­ży­li­by doło­że­nie dodat­ko­wy­ch kil­ku­dzie­się­ciu zło­ty­ch na ubra­nie od mło­de­go pro­jek­tan­ta zamia­st wyda­nie ich w molochu-sieciówce.

Jeśli chcemy dotrzeć do większej liczby osób, mass media muszą zacząć wspierać młodych, niezależnych projektantów.

Jesz­cze nie­daw­no szu­ka­łaś miej­sca na butik w cen­tra­ch han­dlo­wy­ch, obec­nie otwo­rzy­łaś go w zupeł­nie innym miej­scu. Czy realia zwe­ry­fi­ko­wa­ły two­je pla­ny, a może w mię­dzy­cza­sie zmie­ni­łaś wizje i pomy­sł na roz­wój mar­ki?
W cią­gu jed­ne­go mie­sią­ca pla­ny zmie­ni­ły się dia­me­tral­nie. Mia­łam wizję spo­koj­ne­go roz­wo­ju, sku­pie­niu się na sprze­da­ży onli­ne, ale ugię­łam się pod zma­so­wa­ny­mi proś­ba­mi klien­tek o moż­li­wo­ść przy­mie­rze­nia bie­li­zny. Nie będę ukry­wać, że marzy­łam o takim miej­scu od daw­na i wystar­czy­ła dosłow­nie jed­na myśl – ‘cze­mu nie?’ – by pod­jąć się reali­za­cji.

A cen­trum han­dlo­we?
Nie na moją kie­szeń 🙂

Czy w buti­ku będzie moż­na zna­leźć wyjąt­ko­we ubra­nia, nie­do­stęp­ne nigdzie indziej?
Tak, to jest wła­śnie magia tego buti­ku. Klien­ta, któ­ra zde­cy­du­je się odwie­dzić nas znaj­dzie dużo skar­bów.

Jesteś rów­nież foto­gra­fem i współ­wła­ści­ciel­ką agen­cji mode­lek. Czy w Two­ich poka­za­ch cho­dzą wyłącz­nie model­ki z Two­jej agen­cji? A Ty, jako foto­graf two­rzy­sz wszyst­kie sesje zdję­cio­we i look­bo­oki dla swo­jej mar­ki?
Tak, chcę być samo­wy­star­czal­na, bo daje mi to dużo rado­ści. Mogę kon­tro­lo­wać cały pro­ces two­rze­nia, mieć w swo­im oto­cze­niu ludzi, któ­ry­ch uwiel­biam, z któ­ry­mi mi się wspa­nia­le pra­cu­je. Zatrud­niam więc do sesji czy poka­zów moje model­ki (jeśli jest taka moż­li­wo­ść) i sama reali­zu­ję wszyst­kie mate­ria­ły pro­mo­cyj­ne.

Blog był Two­ją potrze­bą podzie­le­nia się ze świa­tem, Two­ją twór­czo­ścią i poczu­ciem este­ty­ki?
My arty­ści mamy potrze­bę eks­hi­bi­cjo­ni­zmu. Gdy kie­dyś prze­sta­łam publi­ko­wać zdję­cia w sie­ci i pro­wa­dzić jakie­go­kol­wiek blo­ga czy stro­nę inter­ne­to­wą poczu­łam pust­kę, wrę­cz ból. Takim emo­cjom, pomy­słom trze­ba dawać upu­st.

Czy cza­sa­mi przez to, że pro­wa­dzi­sz blo­ga, jesteś odbie­ra­na mniej poważ­nie jako pro­jek­tant­ka, a bar­dziej jako pro­jek­tu­ją­ca blo­ger­ka? Czy swo­ją, kil­ku­let­nią już pra­cą, udo­wod­ni­łaś, że przede wszyst­kim jesteś pro­jek­tant­ką?
Myślę, że będzie mi trud­no zdo­być uzna­nie przez brak porząd­ne­go wykształ­ce­nia, czy gło­śny­ch osią­gnięć jak wygra­ne w kon­kur­sa­ch. Mam jed­nak spo­ro cier­pli­wo­ści i gor­li­wo­ści – wie­rzę, że kie­dyś, gdy już moja mar­ka będzie tak roz­po­zna­wal­na jak np. Nasty Gal (Och! Nie­ch ten dzień nadej­dzie!), ktoś zauwa­ży, że za jej suk­ce­sem stoi ta Nata­lia, blo­ger­ka i samo­uk.

Dla­cze­go zakoń­czy­łaś współ­pra­cę z shwrm?
Współ­pra­ca z pośred­ni­kiem jest bole­sna, gdy musi­sz oddać kil­ka­dzie­siąt pro­cent Two­je­go przy­cho­du a sta­ra­sz się by mar­ża była jak naj­niż­sza i cena przy­stęp­na. Pla­nu­ję wró­cić na shwrm by posze­rzyć gro­no klien­tów, tak­że dam ser­wi­so­wi dru­gą szan­sę.

Czy w naj­bliż­szym cza­sie zamie­rza­sz otwo­rzyć linię męską?
Nie, nie czu­ję się na to goto­wa, ale przy­znam, że myślę o linii dzie­cię­cej.

Nowy York Cię nie roz­pie­ścił, ale twój post, jest peł­ny ener­gii, czy te wyda­rze­nia wpły­ną w jakiś spo­sób na Two­ją następ­ną kolek­cję, życie sztu­kę?
Może zro­bię serię ubrań w sty­lu ‘na zło­dzie­jasz­ka, kto wie? Tro­chę się z tego wszyst­kie­go śmie­ję, bo zawsze szu­kam jaśniej­szej stro­ny zły­ch doświad­czeń. Wie­rzę, że ten incy­dent to wyrów­na­nie pozio­mu ‘szczę­ścia’. Podróż do Nowe­go Jor­ku była abso­lut­nym speł­nie­niem naj­głęb­szy­ch marzeń. Los posta­no­wił nadać tro­chę gorz­kie­go sma­ku tym słod­kim doświad­cze­niom, abym nie myśla­ła, że życie jest takie pro­ste.

Kie­dy naj­bliż­sza kolek­cja, czy może­sz cokol­wiek zdra­dzić na jej temat?
Nowa kolek­cja będzie chy­ba moją ulu­bio­ną. Ubra­nia będą bar­dzo pro­ste i prak­tycz­ne. Jestem w naj­pięk­niej­szym eta­pie ich two­rze­nia – powsta­ją wła­śnie pier­wo­wzo­ry. Nie nasta­wiam się na kon­kret­ny ter­min pre­mie­ry, nie chcę czuć pre­sji. Gdy będę tyl­ko goto­wa – poka­żę świa­tu co tym razem wymy­śli­łam.

Charlotte Rouge

Natalia Kontraktewicz, Charlotte Rouge

Natalia Kontraktewicz

Natalia Kontraktewicz, Charlotte Rouge

For Vers-24, War­saw

_____

WIĘCEJ:
CharlotteRouge
POLECAJCIE:

Komentarze

komen­ta­rzy